George Best
„Wydałem dużo kasy na wódę, babki i szybkie samochody – resztę po prostu roztrwoniłem.”
Niezapomniany legendarny zawodnik Manchesteru United. Pele o nim powiedział: „To najlepszy piłkarz na świecie”. Obdarzony szybkością, skoczny, o wysokiej technice – robił z piłką co chciał. Prawdziwy geniusz, który zawsze grał na pewnym wysokim poziomie.
Urodzony w Belfaście 22 maja 1946 roku. Zaczynał grać zespole Cregagh Boys Club, z Manchesterem United podpisał kontrakt w wieku 17 lat. Grał w nim 11 lat z wielkimi sukcesami: dwa tytuły Mistrza Anglii (1965, 1967), jeden Puchar Anglii (1963) oraz Puchar Europy (1968). Zdobył 178 goli w 466 spotkaniach. W roku 1968 został królem strzelców. Uznany również został za najlepszego piłkarza w Anglii i Europie.
Po udanych meczach rozegranych w lidze, młody Best zagrał w kadrze narodowej. Jednak z słabą reprezentacja Irlandii Północnej nie odnotował żadnych sukcesów.
George stał się idolem, uznawano go za jedną z najlepszych gwiazd piłkarskich na świecie, miał olbrzymi talent. Zawsze miał za sobą szalejącą publiczność, nazywany był „piątym Beatlesem”. Doszło do sytuacji, gdy nie mógł utrzymać brzemienia swojej sławy. Sodówka uderzyła mu do głowy. Został właścicielem nocnego klubu oraz sieci sklepów, zaczął przebywać towarzystwie gwiazd estrady oraz modelkami. Roztrwonił swój majątek na kobiety, alkohol i samochody. Powoli zaczął schodzić na dno…
W roku 1975 został zmuszony do opuszczenia Manchesteru. Nie było miejsca dla osoby, z problemem alkoholowym.
Następnych 8 lat Best tułał się po wielu różnych klubach z żadnym jednak nie był w stanie zdobyć tego, do czego przyzwyczaił się w Manchesterze. Wciąż posiadał wspaniałe umiejętności i czarował nimi publiczność, nie był jednak już tak wielbiony jak dawniej.
Karierę zakończył w 1983 roku. Kilka miesięcy po zakończeniu kariery trafił do więzienia za jazdę samochodem po alkoholu. Jego blask bladł z dnia na dzień… Dodatkowo Best miał zdrowotne problemy i to poważne. W 2000 roku miał przeprowadzoną transplantacje wątroby, to uratowało jego życie. To było za mało… Jego zdrowie znacząco się pogorszyło jesienią 2005 roku. W stanie krytycznym trafił do Londyńskiego szpitala. 25 maja zmarł.
Choć talent miał nie przeciętny i nikt nie ma wątpliwości, że był wybitnym piłkarzem – zostanie głownie zapamiętany jako osoba, która zniszczyła sobie sama własne życie.



